Wstęp tylko dla dzieci powyżej 6 roku życia

Siedzę właśnie w restauracji, jem orechiette i bierze mnie kur…. kurde zdenerwowanie.

Wcale się nie dziwie, że zaczyna się wprowadzanie tej „wiekówki” w restauracjach. I nie chodzi o ukaranie dzieci, bo dzieci nie są niczemu winne. Jak to? Przecież to one brudzą i są głośno… ale wszystko wynoszą z domu.

Przy stoliku obok siedzi rodzina. 4 dorosłych i 3 dzieci. Najmłodsze ma ok 5 lat. Ja pieprze. Drze się, a rodzice hihi-haha rozmawiają między sobą. Na dzieciaka prawie spadło coś z komody, bo sobie robi co chce. Rozwaliło jakaś figurkę, która była plecionka i generalnie częścią ozdoby restauracji. A rodzice ani me, ani be… dziecko dalej sie drze, wstaje biega koło stołu, a kelnerzy chodzą z gorącymi potrawami.

To było pisane „LIVE”. Inna historia dotyczy restauracji w Londynie, moja kochana Ella akurat miała zmianę- sobota rano, brunch. Rodziny z dziećmi + ludzie na kacu. Taka mieszanka. Kolejna rodzina, która stosuje bezstresowe wychowanie i uważa, ze jak przekroczy próg restauracji to jak u siebie w domu. Między barem a kuchnia (która była tzw otwarty plan, w sensie, ze widać jak pracują szefowie) była luka. Dziecko wbiegło, bo nikt nie powiedział dziecku, ze nie wolno. Szefowie z nożami i jedzeniem w rękach, niektórzy przy frytownicach, z cholernie gorącym olejem. Ella zauważyła, ze dziecko wbiegło, pobiegła za dzieckiem i chwyciła i wyniosła z kuchni. A co na to matka? CO PANI ROBI? „Proszę zostawić moje dziecko”. Po tym jak Ella wytłumaczyła, ze to jest kuchnia, noże, olej itd… odpowiedz była „ale to dziecko, jeszcze nie rozumie…” no jasne, ze dziecko nie rozumie, jak ma zrozumieć świat, jak PRZEWODNIK nawala…

Jasne, ze nie wszyscy są tacy sami! Ja jestem zdania, ze każdy zasługuje na druga szanse. Ale proszę wierzyć, że OBSŁUGA klienta to nie SŁUGA dla klienta. To jest ogromna różnica. Jeżeli kogoś wpuszczam do swojego domu i nie potrafi się zachować to ja tej osoby już nie zaproszę. Rozumiem, ze restauracja to miejsce publiczne. Publiczne, ale lokal to prywata, nie? Chcesz ustalać zasady? Otwórz sobie własny lokal.

Rozumiem właścicieli i rodziców. Nawet jeżeli ktoś mi powie, że to nie jest zgodne z prawem to odpowiem. Jest dużo rzeczy, na które prawo powinno się zmienić, a jest jak jest.

Nawet jeżeli ktoś mi powie, ze to wrzucanie wszystkich do jednego worka to ja wam odpowiem, ze stereotypy rządzą światem i niestety z tym nic nie zrobimy. Dlatego powstają tzw prywatne kluby, Np Soho House & co, gdzie , żeby wejść do klubu trzeba być tzw „memberem”, a żeby nim być trzeba zapłacić, a zanim się zapłaci to hola hola… najpierw musisz przejść rozmowy i mieć listy polecające, ha….

Włóżcie buty właściciela, obslugi… włóżcie buty osób, które uciekają od codzienności i może raz na miesiąc maja czas i pieniądze, żeby wyjść do restauracji, zjeść, może porozmawiać na neutralnym gruncie, może przekazać jakieś wieści i nagle biega im tu mały dzieciaczek, który drze się w niebogłosy i rzuca sztućcami, albo dekoracjami, bo rodzicie maja to głęboko w …. nosie.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.